Zakłócenia GPS rosną. Czy nawigacja kwantowa może zastąpić satelity?

Zakłócenia GPS rosną. Czy nawigacja kwantowa może zastąpić satelity?

Zagłuszanie i spoofing na morzu i w powietrzu, grawitacyjna nawigacja Q-CTRL i europejskie Galileo

Ponad tysiąc lotów dziennie na świecie ma problemy z sygnałem GPS. W pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano prawie milion przypadków zagłuszania GPS na morzu. Zakłócanie nawigacji satelitarnej stało się narzędziem wojny i sabotażu, także w naszej części Europy. Dlatego wojsko i przemysł szukają alternatywy, a jedną z najciekawszych jest nawigacja kwantowa, która wyznacza pozycję na podstawie pola grawitacyjnego i magnetycznego Ziemi.

Skala problemu

Raport amerykańskiego think tanku Center for a New American Security (CNAS) ostrzega, że GPS opiera się na bardzo słabych sygnałach z satelitów, przez co jest podatny na zagłuszanie, podszywanie się pod sygnał i ataki na same satelity. Według autorki raportu, Constanzy M. Vidal Bustamante, zakłócenia GPS już dziś utrudniają operacje wojskowe i każdego dnia dotykają nawet tysięcy lotów komercyjnych.

Na morzu sytuacja jest jeszcze poważniejsza. Firma Windward, analizująca dane żeglugowe, podaje:

  • w drugiej połowie 2025 roku zagłuszanie GPS dotknęło ponad 18 300 statków na świecie,
  • w pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano około 978 tysięcy zdarzeń zagłuszania, z czego 98% w rejonie Zatoki Perskiej,
  • w samym tym regionie problem objął ponad 1100 jednostek. To największe skupienie zakłóceń w jednym kwartale, jakie firma kiedykolwiek zarejestrowała.

Michael Biercuk, założyciel firmy Q-CTRL, zwraca uwagę, że zakłócenia GPS są dziś powszechne od stref wojennych w Zatoce Perskiej po Europę Wschodnią. Region Morza Bałtyckiego od kilku lat zmaga się z zakłóceniami sygnału, które władze państw regionu łączą z działaniami Rosji. Problemy zgłaszali piloci lotów nad Polską i krajami bałtyckimi, a fińskie linie Finnair w 2024 roku czasowo zawiesiły połączenia do estońskiego Tartu, bo lotnisko wymagało podejścia opartego na GPS.

Zagłuszanie a spoofing: dwa różne ataki

Zagłuszanie (jamming)Podszywanie (spoofing)
Na czym poleganadajnik zagłusza słaby sygnał satelitów szumemnadajnik wysyła fałszywy sygnał udający satelity
Co widzi odbiornikbrak sygnału, utrata pozycjibłędną, ale wiarygodnie wyglądającą pozycję
Jak łatwo zauważyćłatwo: urządzenie zgłasza brak GPStrudno: urządzenie „myśli”, że wszystko działa
Typowy skutekprzejście na inne systemy nawigacjistatek lub dron „widzi się” w innym miejscu, nawet na lądzie

Spoofing jest groźniejszy, bo oszukuje urządzenie zamiast je wyłączyć. Statki, których system pokazuje pozycję na lotnisku w głębi lądu, to w ostatnich latach znany obrazek z map ruchu morskiego.

GPS jest wszędzie, dlatego jego awaria kosztuje

Shaun Moore z firmy Tern nazywa GPS niewidzialną infrastrukturą współczesnego świata. Zależą od niego transport, służby ratunkowe, rolnictwo, logistyka, telekomunikacja i infrastruktura krytyczna. Badanie przygotowane na zlecenie amerykańskiego instytutu NIST szacowało, że rozległa awaria GPS kosztowałaby gospodarkę USA około miliarda dolarów dziennie.

Mało kto pamięta, że GPS to nie tylko pozycja, ale też bardzo dokładny czas. Sieci komórkowe, sieci energetyczne i systemy finansowe synchronizują zegary właśnie sygnałem satelitarnym. Do tego dochodzą drony, roboty i pojazdy autonomiczne, które potrzebują pozycji ciągłej, precyzyjnej i wiarygodnej. Moore podsumowuje: GPS nie zniknie, ale coś tak krytycznego nie może być jedynym punktem zależności.

Nawigacja z pomocą grawitacji

Q-CTRL zademonstrował niedawno system Ironstone Opal na Morzu Koralowym u wschodnich wybrzeży Australii. Według firmy podczas próby morskiej system wyznaczał pozycję z dokładnością do jednej mili morskiej, bez korzystania z GPS.

Zasada działania jest elegancka. Pole grawitacyjne Ziemi nie jest wszędzie jednakowe: góry, rowy oceaniczne i różnice w gęstości skał tworzą niewidzialne „wzgórza i doliny” grawitacji. Kwantowy czujnik, zwany przez firmę GravNav, mierzy te subtelne różnice, a system porównuje pomiary z mapą grawitacyjną i na tej podstawie ustala pozycję. Nie potrzebuje żadnego sygnału z zewnątrz, więc nie da się go zagłuszyć. Działa w dzień i w nocy, przy każdej widoczności, na lądzie, na morzu i w powietrzu.

Czujniki kwantowe wykorzystują właściwości atomów, schłodzonych i kontrolowanych laserami, do niezwykle precyzyjnych pomiarów. Raport CNAS przewiduje dla nich zastosowania od nawigacji okrętów podwodnych i dronów po precyzyjny czas dla sieci telekomunikacyjnych, energetycznych i finansowych.

Grawitacja czy magnetyzm?

Największą trudnością systemów grawitacyjnych są drgania. Sanket Deshpande z Dirac Labs wyjaśnia, że pomiar grawitacji to w istocie pomiar przyspieszenia platformy. Bardzo trudno oddzielić drgania wywołane ruchem pojazdu od „obrazu” grawitacyjnego Ziemi. Do tego niektóre urządzenia mają wielkość małej lodówki i wymagają zaawansowanych laserów oraz komór próżniowych.

Według Deshpande lepiej w praktyce radzą sobie systemy magnetyczne. Pole magnetyczne Ziemi ma podobne, lokalnie zmienne cechy jak grawitacja, a kwantowe czujniki pola magnetycznego są już kompaktowe, mniej więcej wielkości piłki golfowej. Allison Kealy z australijskiego Swinburne University dodaje, że czujniki grawitacyjne też szybko się zmniejszają, a postęp w wyprowadzaniu ich z laboratoriów w ostatnich pięciu latach mocno przyspieszył.

Problem ceny

Akshay Hanumegowda z firmy Loadguard sprowadza dyskusję na ziemię. Czujniki kwantowe mogą na początku kosztować 10–20 tysięcy dolarów za sztukę. Moduł GPS kosztuje mniej niż 10 dolarów. Nawet jeśli produkcja na dużą skalę obniży cenę do 500–600 dolarów, dla zastosowań komercyjnych to wciąż bardzo dużo. Jego zdaniem w pierwszej kolejności technologia trafi do wojska, które nie musi wypracowywać zysku.

Raport CNAS zwraca uwagę na dysproporcję w finansowaniu: w USA około 80% prywatnych inwestycji w technologie kwantowe trafia do komputerów kwantowych, a tylko 9% do czujników. Jednocześnie Chiny szybko rozwijają badania nad czujnikami kwantowymi, wspierane strategią państwową, stałym finansowaniem i ogromnym potencjałem produkcyjnym.

Europa ma własną odpowiedź: uwierzytelnianie sygnału Galileo

Kwantowa nawigacja to rozwiązanie na przyszłość, ale część problemu da się ograniczyć już teraz. Europejski system Galileo udostępnia usługę OSNMA, czyli uwierzytelnianie komunikatów nawigacyjnych. Odbiornik, który ją obsługuje, może sprawdzić kryptograficzny podpis i odróżnić prawdziwy sygnał satelitów Galileo od podrobionego. Nie chroni to przed zagłuszaniem, ale utrudnia spoofing, czyli groźniejszy z dwóch ataków. Warunkiem jest obsługa OSNMA przez odbiornik, co dopiero staje się standardem.

Czy to dotyczy zwykłego użytkownika?

W codziennym życiu zakłócenia GPS widać rzadko, bo telefony nie polegają wyłącznie na satelitach. Smartfon ustala pozycję także na podstawie stacji bazowych sieci komórkowej i pobliskich sieci Wi-Fi, a nowoczesne odbiorniki korzystają jednocześnie z kilku systemów satelitarnych: GPS, Galileo, GLONASS i BeiDou. W rejonach zakłóceń, np. w pobliżu granic czy na wodach Bałtyku, można jednak zauważyć dziwne skoki pozycji w nawigacji, błędnie ustawiony czas albo trasę rowerową czy biegową z zegarka sportowego, która nagle „przeskakuje” o kilometry.

Jeśli w nawigacji pozycja wygląda podejrzanie, zaufaj znakom i mapie, a w zegarkach i aplikacjach sportowych sprawdź, czy da się włączyć korzystanie z kilku systemów satelitarnych naraz. Do obliczeń trasy przyda się nasz kalkulator prędkości, odległości i czasu.

Przyszłość: wiele źródeł zamiast jednego

Biercuk podkreśla, że GPS pozostaje złotym standardem nawigacji. Przyszłość nie polega na zastąpieniu go jednym nowym systemem, tylko na połączeniu kilku alternatywnych technologii, tak by żadna nie była jedynym źródłem prawdy. Nawigacja kwantowa może być ważnym elementem tej układanki. Deshpande dodaje, że takie technologie otwierają też dostęp do miejsc, gdzie GPS nigdy nie działał: pod ziemią i pod wodą.

Najczęściej zadawane pytania

Czy zagłuszanie GPS jest legalne?

W Polsce i w całej UE używanie zagłuszarek przez osoby prywatne jest nielegalne. Zakłócanie łączności radiowej i nawigacji jest karalne, a urządzenia tego typu nie mogą być legalnie wprowadzane do obrotu.

Czy samoloty są bezpieczne przy zakłóceniach GPS?

Samoloty pasażerskie mają systemy nawigacji inercyjnej i naziemne pomoce nawigacyjne, a piloci są szkoleni na wypadek utraty GPS. Zakłócenia utrudniają jednak operacje, zwiększają obciążenie załóg i mogą wymuszać zmiany procedur podejścia.

Czym różni się Galileo od GPS?

GPS to amerykański system wojskowy udostępniony cywilom, a Galileo to europejski system cywilny. Większość nowych telefonów korzysta z obu jednocześnie. Galileo oferuje m.in. uwierzytelnianie sygnału OSNMA, które utrudnia podszywanie się pod satelity.

Źródło: John P. Mello Jr., „GPS Attacks Drive Search for Quantum Navigation Alternatives”, TechNewsWorld, 21 września 2026. Dane: CNAS, Windward, Q-CTRL.

Zainstaluj Webp.pl Miej narzędzia we własnej kieszeni!